sobota, 5 stycznia 2013

The Best Of 2012


Postanowiłam umieścić na blogu kilka... dziesiąt... set - a zobaczymy w praniu ile :) - zdjęć z tamtego roku. Niektóre są znane z FB inne z DWO, ale jakoś tak tu się lepiej ogląda. Chciałabym je odkopać, bo tak to się zaczęło, a poza tym baaaaardzo je lubię... Zastanawiałam się czy umieszczać tu zdjęcia z projektów (tak,tak - tych z DWO - dla wtajemnieczonych ;) )... ale doszłam do wniosku, ze projekty zasługują na oddzielne wpisy.



Mój zeszłoroczny Mikołajek:


Najlepszą kawę na świecie robi... oczywiście Martyna:































Nasz prywatny domowy kabaret:


– A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? – spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. – Co wtedy? – Nic wielkiego. – zapewnił go Puchatek. – Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.













Pierwsze truskawki czyli miłość od pierwszego korzonka:



Yyyy... Nie ma dmuchawców...

Dmuchawce wracaaaaaajcieeeee!

Zaklinam was... Wracajcie!

Rozrywki ruchowe:

Rozrywki umysłowe:













































































piątek, 21 grudnia 2012

Pieczemy pierniczki


Muszę zdecydowanie ściany poprzesuwać. Uwielbiam tą moją 85-tkę, ale w domu ciasno mi się zrobiło :) Tak czy siak pierwsze pierniczki Martyny upieczone. Kuchnia doczyszczona. Pamiątka bezcenna.



















wtorek, 4 grudnia 2012

Nauka jazdy na... SANKACH!


No tak... tego się nie spodziewałam... Sanki, górka, śnieg. Oczywista oczywistość. A jednak nie dla Martyny ;)




No dobra - że niby mam to na górę wciągnąć?:

hmmm... mama wymyśliła... w rękawiczkach... cienki sznurek...

no dobra - jedziemy z tym koksem...






jak to? nie o to chodziło? Więc o co?



HAHAHAHA... A ja myslałam... Ale dałam czadu... HAHAHAHA


No to zróbmy to tak jak być powinno...


poniedziałek, 3 grudnia 2012

Zima kocha dzieci najbardziej na świecie


I zaczęła się zima... Dzisiaj śniegu spadło tyle, że można było się trochę w nim pobawić. Tylko, że zabawa dwulatka w śniegu polega głównie na robieniu babek i kopaniu dołów... Mało to fotogeniczne :(




Pełna gotowość do zabawy:



Foch dwulatka - bo to jednak nie to samo co piasek i morze...

Z pomoca pojawia się MR.SNOWMAN...

I szczęśliwe dziecko daje mamie "chwilę dla reportera" :)






I odkrywamy praktyczne zastosowanie śniegu...

Mama nie pozwala, ale przecież można się schować i... nadal robić to, co tygrysy lubią najbardziej...

Spacer był świetny - banan z buziaka nie schodził przez długi czas - i o to przecież chodzi...